Sezon 1

#Pola 1

Tak… to było Paco Rabanne… 1 Million… Jakby w jakiejś machinie do przemieszczania się w czasie nagle znalazła się na kubańskiej ulicy siedząc przy stoliku i sącząc orzeźwiający sok. Z kawiarni za jej plecami wydobywały się intensywne dźwięki latynoskiej muzyki. Miała wrażenie, że ziemia pod jej nogami drży z podniecenia i radości, w mgnieniu oka stwierdzenie że „ulica żyje” nabrały innego wymiaru. Gwar i śmiech, muzyka, zapach cygar wymieszany z zapachem 1 Milion… I tym czymś nieuchwytnym co emanowało z jego intensywnego spojrzenia, głębokiego i spokojnego… Bezwiednie odchyliła głowę do tyłu, popatrzyła w niebo i zaśmiała się czując każdą komórką ciała, że to jest to miejsce i ten czas, right here, right now… Wyczuła jego gest, spojrzała z błyskiem w oku i podała mu dłoń odpowiadając na jego bezgłośne pytanie „shall we dance?” 

Z alternatywnej czasoprzestrzeni wyrwał ją dźwięk smsa.

Jeszcze w oparach mieszanki cygar, perfum 1 Million, czując delikatnie pulsujące muzyką skronie, sięgnęła po telefon. 

„Baw się świetnie. Tylko nie igraj nadmiernie ze słońcem”.

A to ciekawe, pomyślała. Skąd on wie, że wylatuję? 

O jej podróży wiedziało tylko kilka najbliższych osób, nie miała czasu na informowania świata o jej nagłej zmianie planów. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że fakt że tu siedzi i spokojnie czeka na lot traktowała jako zachętę i zapowiedź ekscytującej wyprawy w nieznane miejsce. Uśmiechnęła się figlarnie na samą myśl. 

Zaciekawiona odpisała na wiadomość, schowała telefon i sięgnęła po stojący przed nią sok. Z ustami przy wysokiej, smukle wyprofilowanej szklance rozejrzała się po kawiarni i poszukała go wzrokiem. Mężczyźni przeglądający newsy w telefonie, jakaś elegancka kobieta przy kasie, para z dzieckiem i wielkimi bagażami. Nie było go. 

Heh, Męski Impuls, którego zapach przeniósł ją w inną rzeczywistość zniknął tak szybko jak się pojawił. 

Rozkoszny Drań pomyślała i zaśmiała się sama do siebie. 

Rozbawiona sytuacją zmieniła pozycję w której siedziała i wygodnie wyciągnęła przed siebie nogi. Oczy jej błyszczały, czuła przyjemne pobudzenie na myśl o tym, że nie wie co się wydarzy. Przyjrzała się eleganckiej kobiecie, która właśnie wychodziła z kawiarni z kubkiem kawy w ręce. Fuksjowy kostium ściśle przylegający do smukłego ciała, beżowe buty na delikatnej szpilce, falujące, blond włosy swobodnie opadające na ramiona, ciemne okulary na czubku głowy i ta jej przyciągająca swoboda, wdzięk i naturalność, pomimo dość ograniczającego ubioru. Mrrrrrr… Wspaniała! 

Zachwycona odprowadzała ją wzrokiem, gdy jej telefon wydał kolejny smsowy pomruk. 

Z werwą sięgnęła do torby zgadując jego odpowiedzi skąd wiedział, że wylatuje i co ona mu odpisze. 

Spojrzała na ekran urządzenia i zastygła, w mgnieniu oka uśmiech zniknął z jej twarzy, a całe ciało pokryła gęsia skórka. 

Nie wierzę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *