Sezon 1

#Pola 2 Rubinowa Rozkosz

Poczuła narastający strach, silny ucisk w gardle. Przymknęła oczy starając się zebrać myśli… jak to się mogło stać?! co teraz zrobi??

Na próżno… Czuła jak jej logika wysiada, a cała wiedza o tym jak radzić sobie ze stresem sprowadza się do „oddychaj”. W narastającym wirze emocji starała się połączyć strzępki rozmów, przebłyski wspomnień, znaleźć coś co da jej zrozumienie, wskaże kierunek co dalej, nie chodziło przecież tylko o nią… 

Zamiast ulgi rosło w niej napięcie i … podniecenie… najpierw niepozorne, płynące cicho i niepostrzeżenie, przykryte płaszczem stresu, stopniowo jednak coraz wyraźniejsze, coraz bardziej zagarniające i pochłaniające jej ostatnie moce racjonalnego umysłu. W głowie nasilił się szum zaczepionych tuż pod sufitem wiatraków, bardzo wyraźnie wyczuła dym, musnął jej kark i momentalnie wywołał gęsią skórkę na całym ciele, dym cygara… Skąd u licha cygaro?!  logika za wszelką cenę nie dawała za wygraną. Pola czuła jak wirujące w jej ciele hormony mamią jej zmysły, ja wam dam wy dowcipne, mogłyście chociaż uprzedzić, że szykujecie fiestę… 

Pochyliła głowę. Była bezbronna, i to w w miejscu publicznym, choć to akurat jeszcze bardziej wzmagało jej narastające pożądanie. Czuła mrowienie stóp i zniewalającą falę gorąca przesuwającą się w górę jej ciała. Obserwowała jak prawa stopa i łydka powoli drętwieją, czuła pulsujące dłonie. Przygryzła wargę, gdy płomień gorąca bezlitośnie penetrował coraz wyższe partie jej ud. Zacisnęła uda i mięśnie kegla, paznokcie wbiła w oparcia fotela czując jak coraz bardziej palą ją policzki. 

Wszędzie pod przymkniętymi powiekami widziała ciemnoczerwone barwy, które przemieszane z dymem cygara wciągała całą powierzchnią rozpalonego i delikatnie drżącego ciała. Z każdym oddechem subtelnie rozpływająca się fala ciemnoczerwonej rozkoszy ożywiała jej ciało. Potarła uda o siebie, mokrość między nogami przyprawiła ją o nowe dreszcze. Wydała z siebie bezgłośny pomruk, głębiej wbiła w fotel i …

***

Wszystko się rozmyło, szum rozmów i brzęk odkładanych filiżanek, zapach świeżo mielonej kawy i jego Paco Rabanne. Nic nie miało znaczenia w porównaniu z tym czego właśnie był świadkiem i czego doświadczał. Na jego oczach manifestowało się Piękno. Ekstaza w czystej kobiecej postaci. Siedział nieruchomo i wpatrywał się w nią z zachwytem. Choć dzieliło ich jakieś 5 m jego męskie zmysły odbierały impulsy jej ciała i duszy. Jego instynkt w skupieniu rejestrował najdrobniejsze szczegóły, mimikę jej twarzy i drżenie ciała pod czarną bluzką, nawet fakt że dostała smsa. Był czujny, gotowy do skoku, gdyby ktoś chciał jej coś zrobić. Czuł rosnące w nim podniecenie, ale nie skupiał się na nim. Podziwiał jej totalność, siłę i kruchość, dzikość i delikatność… 

Opartą o fotel głowę nagle zwróciła w jego stronę i popatrzyła spod przymrużonych powiek. Ich oczy spotkały się… intensywnie… błysnęły… rozpoznały… 

Uniosła kącik ust w zadziornym uśmiechu…

Z energetyzującym wyrazem twarzy Anielicy Diablicy powoli przymknęła oczy i powłóczystym ruchem odwróciła głowę. 

Bezwiednie wziął spokojny, głęboki wdech…

***

Rozkoszny Drań poczuła i rozpłynęła się w rubinowej rozkoszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *