Sezon 1

#Pola 3 W głębokich przestworzach

Schodziła wolno po schodach.

Boso, stopień po stopniu, nie widząc ich, ale wyczuwając że są, wszystko tonęło w czerni. Nadzwyczaj spokojna i pewna, powoli stawiała kolejne kroki pozwalając otulać się przyjemnej ciemności, która stawała się coraz gęściejsza i zachęcająca do zanurzania głębiej. Nie wiedziała gdzie jest niemniej… towarzyszyło jej nieodparte uczucie znajomości tego miejsca… 

Zaciekawiona, jak ćma podążała za czarnym światłem od czasu do czasu muskając połyskującą poręcz, czerwona długa spódnica sunęła za nią po schodach. 

Zastygła na ostatnim stopniu. Mieniąca się czarno czerwonym blaskiem rozpościerała się przed nią potężna brama. Nie widziała, ale czuła obecność kogoś lub czegoś… co jej strzegło. Nagle przed jej oczy napłynęły obrazy, wspomnienia lekkości i ucisków, uśmiechów i ciosów, pewności i zahamowań, wymagań i oczekiwań. Zatańczyły synchroniczny taniec, zaśpiewały doskonały musical, które najlepsze światowe sceny chciałyby gościć u siebie, i tak szybko jak się pojawiły, tak samo niespodziewanie odpłynęły, zostawiając w niej ciszę i delikatnie pląsający płomyk gotowy…

Nie wiedziała na co. Co to oznacza, gdzie ją zaprowadzi, ale czuła, że to czas. Że coś się kończy, coś zaczyna. Coś umiera, coś powstaje. Że nic nie wydarzyło się bez powodu…

Brama drgnęła, zerwał się wiatr, jej długa czerwona spódnica zafalowała, a ona wzięła głęboki oddech… 

***

Rozejrzała się. Wszędzie lustra. I czarne, rozbłyskujące brylanty. Spojrzała na swój głęboki, seksowny dekolt w kształcie litery V wyeksponowany jej czarną, obcisłą bluzką. Delikatnie dotknęła obojczyków, jej ciało pokryła gęsia skórka. Powoli przesuwała dłonie w dół delikatnie muskając opuszkami palców wrażliwą skórę. Każdy najmniejszy ruch wywoływał w niej dreszcze rozchodzące się po całym ciele. Zawędrowała do bioder i poczuła nagły impuls. Jakby czerwona spódnica zaczęła żyć własnym życiem i przejęła dowodzenie. W zmowie z wewnętrzną muzyką i wiatrem, który tym razem swymi podmuchami poruszył jej biodra i wprowadził w ruch, najpierw delikatny, trochę nieśmiały, za to niezwykle obecny, wyczuwający głęboką ekscytację każdej komórki jej ciała, która w tym momencie ożywała i wdychała w swoje głębiny życiowe soki… Falowała… subtelnie… figlarnie… łobuzersko… 

Coraz śmielej, prowadzona niewidzialną siłą zaczęła kreślić biodrami ósemki, czule i zmysłowo dotykając brzucha… piersi… ramion… coś się w niej uwalniało, choć miała oczy zamknięte, czuła że otwierają się szerzej… Doświadczała nowych przestrzeni w sobie, odsłaniała uśpione głębiny… pragnienia, tęsknoty, namiętności, wstydy… zmysłowo dotknęła swojej szyi, poczuła przyjemne dreszcze rozchodzące się po karku i nasadzie włosów, mignął jej obraz w lustrze… ona w błyszczącym czarnym body, seksownych pończochach, wysokich szpilkach, chwyciła mocno zimną rurę i zawirowała…. Wewnętrzny płomień nadawał jej rytm, czuła lekkość i wolność, poddała się całkowicie, zataczała koła, w totalnej harmonii wirowała, szybciej, intensywniej… ręce były tańczone, ona była tańczona, zjednoczona… 

Kolejny obraz w lustrze, wiatr we włosach, pióra w uszach, tatuaże na ciele, rzemienie na kostkach… swobodna w ruchach.. dzika w dynamice i jednocześnie silna, stabilna, połączona z ziemią, niosła własną pieśń…podziemia i ona, wibrowały wspólnym rytmem… zmysły wyostrzone, oczy błyskały, przenikały światy i jednocześnie były tu i teraz. 

Oddychała. Była oddychana. Lekka i wolna, nieokreślona.

Spokojnie pochyliła głowę, poczuła rozpływające się po jej klatce ciepło. Każdy zakamarek jej ciała tętnił życiem, każdym milimetrem odczuwała rozkosz z bycia sobą w sobie…

Łza radości spływająca po policzku spotkała się z kolejnym podmuchem wiatru, zadrżała wywołując gęsią skórkę na karku… tym razem wiatr niósł szept, mieszankę słów, których nie rozumiała, ale czuła… tajemnicę i ekscytację… łza rozluźniła się…

***

Pola…

Z głębin nieokiełznanej czerni wyrwał ją głos towarzysza podróży. Powoli otworzyła oczy, blask słonecznego dnia wymieszał się z intrygującym uczuciem świeżości, które w sobie miała, otworzyła oczy szerzej. 

Ależ masz sen, przestworza Ci sprzyjają! rozbawiony popatrzył na nią z ciekawością.

Jesteśmy. Hawaje witają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *