Zew Natury

Tańczy do melodii z ulicy M.

Kurtyna w górę.

Cisza na sali może sugerować, że jest pusta, jednak pulsujące w jej ciele wszystkie komórki wyczuwają, że patrzą na nią dziesiątki błyszczących oczu, którymi wypełniony jest teatr. Niczym antenki odbierają właśnie impulsy życia, które ich właściciele od lat tłumią pakując je a to w gruboskórne body od ZGADNIJJ, a to w lawinę żartów zmieszaną z ochami i achami wypowiadaną na bezdechu z uśmiechem nr 7. 

Ile ludzi tyle historii dlatego już odpuściła choreografię. I tak widzą co chcą widzieć. Zdaje się na to, co wyczuwa jej kobiecość. Stąd zawsze spektakle smakują świeżością i dzikim trafem docierają do sedna, które u każdego zlokalizowane jest gdzie indziej, czasem w biuście, czasem w migdałku. Najpopularniejszy adres to jednak ten przy ul. Macierzy.

Tego wieczoru to właśnie stamtąd jej kobiecość emanuje milczącą, podaną w kryształowym kielichu, delikatnością. Ciekawość, którą ma za przewodnika, pobudza wirującą energię, której jednym z ulubionych szlaków jest przyjemność. Opiera prawą nogę o czarne krzesło, pochyla się nieco do przodu i subtelnie wypina lewy pośladek.

W jej muskaniu kostki opartej o krzesło jest coś tak subtelnego i intensywnego jednocześnie, że przez moment brakuje jej tchu. 

Czuje się jak instrument, na którym kobiecość gra pieśń. Tę melodię słyszy po raz pierwszy. Choć może… dawno dawno temu, za lasami, czerwonymi dywanami, tu i teraz przy ul. M… Tańczy do niej wiedziona impulsem. Każdy jej dźwięk i ruch pojawiają się i zaraz znikają, są niczym rozchodzące się kręgi na wodzie dotknięte pędzlem jej artystycznej duszy. Sekunda, zaledwie muśnięcie, można sądzić że to nic takiego, a jednak …

Nie powtarza. Już wyszeptane, już poruszone, takie unikatowe czyni swoje.

***

Ona: brzmi świetnie, ale dzięki, nie czuję tego. 

Z telefonem przy uchu stoi wpatrzona w zestaw luksusowej bielizny na wystawie sklepu. Jedwabna sąsiadka, z koronkowymi wstawkami koszulka do spania, zmysłowo zwodzi jedno oko. Jej przyjaciółka, na drugim końcu Polski, rozpędzona urywa w pół zdania zdumiona docierającą do niej odpowiedzią.

Zapada cisza.

Przyjaciółka: jak to? Przecież to świetna okazja! Taki standard za połowę ceny, opłaca się. Może to jeszcze przemyślisz?

Ona: Już powiedziałam. 

Przyjaciółka: Zaskoczyłaś mnie, sądziłam że będziesz chętna. Masz na ten czas inne plany?

Ona: Nie. Mam ciekawość.

Weszła do sklepu, a z nią Zew Kobiecości. 

***

Muzyczna Towarzyszka muśnięcia CHER „Welcome to Burlesque”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *